Strona Główna Galeria Siekierezady Opowieści z Siekierezady Muzyczne wędrowanie Dziewięciu.... Inspiracja słowem Poezja Foty Linki Forum Kontakt
                             

 

Arek Zawiliński

       
         
 

Witamy Cię Gościu Odwiedzający Naszą Stronę!

Po kilku tygodniach stagnacji, coś się nareszcie ruszy w tym dziale. A wszystko za sprawa Arka Zawilińskiego, którego mieliśmy przyjemność gościć 24 lutego 2007r.

Arka poznaliśmy latem 2006, wtedy to jako drugi gitarzysta dołączył do projektu „MaxBand”(Max Ziobro – perkusja, Romek Ziobro – bas i moja skromna osoba – gitara, śpiew).

Jako człowiek Arek jest tym typem faceta, któremu po 15 minutach rozmowy dajesz klucze do swojego domu i samochodu…

Ponieważ ten dział nie jest przeznaczony do analizy psychologicznej naszych gości, to postaram się już skupić wyłącznie na muzyce.

Jako gitarzysta Arek używa trudnej techniki finger picking. Dla niewtajemniczonych - pozwala ona jednoczesne granie linii basu i akordów, innymi słowy odnosimy wrażenie, że gra dwóch gitarzystów. Warunkiem osiągnięcia tego efektu jest jednak to, aby muzyk był biegły w tej dziedzinie. Arek jest!

Koncert rozpoczął się ok. godziny 20.30 i składał się z dwóch części. Pierwszą wypełniły utwory wyłącznie Arka kompozycji, natomiast drugą – standardy bluesowe.

Piosenki Arka mają formę opowieści – jak on sam określa – o życiu. Wprowadzają nas w różne epizody – jak sądzę – z Arka życia, aczkolwiek podane są tak, że ja sam utożsamiam się z wieloma z nich, odnajdując w nich fragmenty swojej przeszłości. Teksty Arka mają, więc głęboki przekaz i nie są banalnymi układankami do muzyki.

Sam muzyk mocno utożsamia się z bluesem, co jest wyraźnie słyszalne, ale docierają do nas również elementy country. W całości daje to naprawdę fajną mieszanką, przez samego Arka nazywaną „muzyką drogi” (my życzymy mu, aby ta droga była jak najszersza).

W drugiej części naszego spotkania zabrzmiały „korzenie”, Arek wspomagany przez Joseph’a na perkusji i moją skromną osobę na drugiej gitarze – zaśpiewał szereg bluesowych standardów.

         Wieczór ten uważam za bardzo udany ze strony muzycznej. Arek był pierwszym twórcą „ze świata” grającym u nas, co z pewnością wprowadziło trochę świeżości w Muzyczne Wędrowanie Siekierezady. Obiecujemy, że takiego świeżego powietrza będziemy chcieli wpuścić jak najwięcej w zadymione wnętrze Siekierezady.

         W tym miejscu odpowiadam na propozycję Namora z new’sów. Nie zamierzamy dzielić lokalu na słuchających i niesłuchających. Dawno, dawno temu w Cisnej pewna grupka ludzi grając podawała społeczeństwu pewien rodzaj muzyki. Robili to tak często i tak głośno, że z czasem coraz więcej ludzi przychodziło na ich tzw. koncerty, nawet ci, którzy wcześniej mieli do czynienia tylko z muzyką dance (czytaj z polskiego – dansingową). Nie wiem, czym to zostało spowodowane – brakiem innych rozrywek, czy też…

Innymi słowy. Siekierezada dość długo milczała. Ludzie dorastali, a wokół cisza. Dlatego myślę, że z czasem dzielenie lokalu nie będzie konieczne, a jeśli moje przypuszczenia się nie sprawdzą, to informuję, że do tej pory graliśmy tylko na 1/3 mocy wzmacniaczy…

 

PS. Korzystając z uprzejmości Arka zamieszczamy mp3 z jego utworem „Wracam do domu”, a specjalnie dla Emigracji parę zdjęć – zobaczcie, co tracicie!

Pegaz

 

POSŁUCHAJ:

 

Arek Zawiliński

"Wracam do domu"

 
       
       
             

 

 
 
 
 
 
 
 
             

 

 
 
 
 
             

 

 
 
 
             
             
             
Powrót