Czy teoria kwantowa więcej odbiera, czy więcej daje?



W panteonie kotów Schrödingera, które grasują wokół Siekierezady, wyróżniła się kotka Węgiełka. Oczarowała mnie swą filigranową postacią, miłym usposobieniem, ufnością. Zżyliśmy się tak bez słów. Związaliśmy się niewidocznymi nićmi zrozumienia, idei wspólnej wędrówki przez czas i grawitację.

 

Węgiełka, czarna jak węgiel, z zielonymi oczkami, tuptała za mną przy sprzątaniu Siekiery. Krok w krok, zaczepiała łapką, kwiliła infradźwiękami. Na zewnątrz wylegiwała się w zeschłych roślinach w doniczce. Śmiałem się, że gniazduje tam sobie.

 

Na przedwiośniu zaginęła. Sądząc po tym, co stało się z kotką Zuźką, wygląda to źle. Mam nadzieję, że w świecie równoległym jej los potoczył się łaskawiej i spotkamy się jeszcze w wieloświatach.

 

Jest tak, że piękno odczuwasz w towarzystwie właśnie tej istoty, a nie innej. Jest tak, że rozpacz bezgraniczną odczuwasz po zniknięciu tej istoty, a nie innej. Jest dziwnie z tą teorią kwantową, ale my z Węgiełką utraciliśmy naszą wspólną superpozycję.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R