Dokąd, kurwo, ze mną idziesz.

Ballada o życiu



Dokąd, kurwo, ze mną idziesz,

w jakie otchłanie mnie wleczesz?

Czym mnie, kurwo, mamisz,

kwiaty zła wciskasz mi w dłonie?

 

Bólem, kurwo, mnie obdarowujesz,

łzy moje spijasz swymi ustami,

śnienie na jawie, kurwo, mi fundujesz,

obumierasz stworzenia, które ze mną trwają.

 

Dokąd, kurwo, ze mną wędrujesz?

Twoja opieka jak ten czarny kot duszący ptaka,

twoja litość jak ten motyl bez skrzydła.

Cokolwiek mi, kurwo, zrobisz, i tak będę cię kochał,

tylko powiedz, dokąd, kurwo, ze mną idziesz.

 

Albo nie mów tego wcale,

tak tylko udawałem nieświadomość.

Dobrze wiem, dokąd mnie, kurwo, wleczesz,

śmierci mnie chcesz sprzedać.

 

Cóż, i tak będę cię kochał nadal,

bo nic innego od początku nie miałem,

tylko ciebie, kurwo jebana –

życie.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R