Incydent kałowy pierwszego stopnia
Posprzątałem ubikację perfekcyjnie. Jestem najlepszy w swym fachu, jestem zawodowcem, jeśli chodzi o walkę z incydentami kałowymi. Ten przypadek był nad wyraz agresywny. Wyglądało to, jakby komuś eksplodowała dupa. Gówno zalegało wszędzie. Nie dało się tego urobku spłukać szlauchem, trzeba było szufelkować. Naprawdę, imponujące osiągnięcie, nadające się do Księgi Rekordów. Często zdarzają się incydenty kałowe drugiego i trzeciego stopnia, ale pierwszy stopień występuje bardzo rzadko.
Tak często klienci opisują zajadle usługi gastronomiczne lokalu, ale nigdy jeszcze w tych recenzjach nie złożyli autokrytyki. Na przykład: „byłem w Siekierezadzie, zjadłem obficie, po czym osrałem straszliwie ubikację i zbiegłem z miejsca zbrodni. Nie polecam teraz korzystać z toalet, bo może być na was”. Świat się nie zmienia, zawsze łatwiej krytykować cudze gówno. Zatem apeluję: proszę w opiniach uwzględniać też własne uchybienia czy niedokładności z celowaniem do muszli klozetowej.
R