Obraz, który umarł
Retrospektywnie redaktor Nowak zamieścił na forum publicznym skądinąd ładne zdjęcie pod tytułem „Wóz śmierci”. Na tym fotogramie beztrosko sobie siedzimy z ciśniańską ekipą w błogi wiosenny dzień, pełen zieleni, ciepła i powszechnej radości.
Kiedy klepnęła migawka, wszyscy byliśmy żywi. Szybko nastąpiło zatarcie tej błogiej chwili. Mietek, Fudżis, Andrzej Motyl, Baranek, Zapur, Janek Raper odeszli w dramatycznych okolicznościach. Motel, budynek w tle, też umarł – poddany rozbiórce, rozszarpały go stalowe potwory. Wóz spróchniał i rozsypał się w pył trocin. Trochę podejrzana sprawa, bo jedynym elementem z tego zdjęcia, który żyje, jest moja skromna persona. Nie wiem, co o tym myśleć. Może w dobrym tonie byłoby też zemrzeć – tak dla zachowania kompozycji, dla czystej formy sztuki.
R