Sąsiedzi nie mogli dłużej patrzeć na me cierpienie w pracy



Jak co rano taszczę wory ze śmieciami do kontenerów za Siekierezadą. Zza płotu Marcina – obieg sławetny już działa, Grochówką potocznie zwany – widzę zmiany architektoniczne: posadowione dwa parawany drewniane.

 

Z przekąsem przemawiam:

 

- To, kurwa, się mnie wstydzicie, że zasłaniacie widok na mą skromną osobę?

 

Starszy motorniczy Marek błyskotliwie ripostuje:

 

- Nie, skądże znowu! Odgradzamy cię, żeby nie patrzeć, jak harujesz, bo to oczy aż bolą i cierpimy!

 

To oświadczenie mnie uspokaja. Nie ma jak empatyczni sąsiedzi.

 

Powrót

                                                                                                                                                  R