W odpowiedzi na trzy krytyki Siekierezady
Jestem człowiekiem kulturalnym. Nigdy nie rzygałem po chlaniu w lokalu. Zatem bez łaski odpowiadam obywatelom na słowa krytyki.
1.
Pani pisze tak trochę nieoględnie w jednym zdaniu, że należy nas omijać, bo sraczki można dostać.
Odpowiedź: Szanowna damo, radzę mniej oralu, a więcej analu – to dolegliwości ustaną. Albo odwrotnie. Ważna jest obserwacja objawów po tym albo po tym drugim, bo może lepiej odwrotnie zastosować.
2.
Pan, który wszedł i wyszedł. Nie w tą panią z pierwszego komentarza, tylko po prostu wszedł do Siekierady i opisał analitycznie, że w środku: „jakiś złom, jakiś stary samochód, stare drewno i stare mięso”.
Odpowiedź: Szanowny panie, pozwolę sobie zaopiniować pańską wizytę. W dniu tym a tym wlazło do Siekiery 79 kg mięcha, zeżarło pół kilo mięsa, wysrało się częściowo w kibel, częściowo poza nim, i wyszło.
3.
Pani, która wchłonęła pomidorową, a rozpisała się na pełną stronę, włącznie z rekomendacjami remontowymi, strukturalnymi, gastronomicznymi i ideologicznymi.
Odpowiedź: Szanowna pani, proszę wyciągnąć sobie z mózgu tego końskiego chuja, który tam tkwi. Bo może pani go nie dostrzegła, ale odnosząc talerz po pomidorowej na zmywak, wyraźnie było go widać utkwionego w pani płacie czołowym.
R